Firmy zachwycone Polskim Czempionem. „Wreszcie ktoś do nas wyciągnął rękę”

Uczestnicy pilotażowej edycji programu Polski Czempion nie mają wątpliwości, że wsparcie magistratu wydatnie pomogło im w ekspansji poza granice kraju. Wszyscy, jak jeden mąż, chcą dalej brać udział w projekcie. Miasto bez wahania więc przedłużyło program na kolejne 3 lata, a urzędnicy zapowiadają, że grono Czempionów wkrótce się powiększy.

Polski Czempion wystartował pod koniec 2011 roku. Od samego początku uczestniczyło w nim dziesięć przedsiębiorstw, których główne siedziby znajdują się we Wrocławiu.

Doszliśmy wtedy do wniosku, że po inwestycjach zagranicznych, które udało nam się pozyskać, pora zająć się lokalnymi firmami – wspomina prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Jak tłumaczą w magistracie, internacjonalizacja gospodarki musi przebiegać dwutorowo. Oprócz ściągania zagranicznych inwestorów trzeba też pomagać rodzimym firmom w ekspansji na świat.

Gdy w Polsce powstaną centrale globalnych firm, zdecydowanie zwiększy się stabilność naszej gospodarki i jej potencjał innowacyjny – wyjaśnia Ewa Kaucz, wiceprezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
Miasto w promowaniu lokalnych przedsiębiorstw zagranicą ma też własny interes.

Posiadanie we Wrocławiu firm globalnych zwiększa atrakcyjność miasta jako miejsca do życia dla utalentowanych osób – dodaje Ewa Kaucz.

Urzędnicy podkreślają, że od samego początku zależało im, żeby był to elitarny program.

Dlatego postawiliśmy warunki brzegowe, jak chociażby wymóg posiadania minimum dwóch oddziałów zagranicą. A już w trakcie pilotażu zgłaszały się do nas kolejne przedsiębiorstwa, które chciały do Polskiego Czempiona dołączyć – tłumaczy wiceprezes ARAW-u.

Wtedy nie miały one takiej możliwości, ale w kolejnym etapie programu (który właśnie ruszył) taką szansę dostaną.
Nie mieliśmy wątpliwości co do przedłużenia programu. Gdy zapytaliśmy firmy, czy chcą kontynuować swój udział, w odpowiedzi usłyszeliśmy dziesięć razy TAK – dopowiada Ewa Kaucz.

Właśnie opracowywany jest program wsparcia Czempionów na kolejne trzy lata. Nadal skupiał się on będzie na czterech filarach: internacjonalizacji, rozwoju, zasobach ludzkich, a także wzmacnianiu wizerunku i promocji uczestników.

Szefowie Polskich Czempionów mówią, że to właśnie postęp w tej ostatniej dziedzinie był w ciągu ostatniego 1,5 roku najbardziej zauważalny.

Do tej pory polski biznes był pozostawiony sam sobie. Wrocław jako pierwszy dał przykład, jak powinno się wspierać rodzime spółki przy wchodzeniu na zachodnie rynki. Efekty już widzimy na własnej skórze – zdecydowanie poprawiło się postrzeganie naszej firmy jako atrakcyjnego pracodawcy, bez problemu znajdujemy wartościowych pracowników nawet w odległych zakątkach kraju – podkreśla Andrzej Lipowicz z Seleny.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele innych firm uczestniczących w programie.

Było nam przykro, gdy obserwowaliśmy jak władze dbają o zachodnich inwestorów, zapominając o polskich przedsiębiorstwach. Dopiero włodarze Wrocławia podali nam rękę – dodaje Stanisław Han ze spółki Hasco-Lek.

Pozytywne skutki widzą też urzędnicy, którzy przyznają, że polskie firmy coraz częściej są postrzegane jako bardziej atrakcyjni pracodawcy niż zachodnie koncerny obecne w naszym mieście.

Świetnie pokazała to nasza internetowa kampania „Ja we Wrocławiu za 10 lat” – niektóre lokalne przedsiębiorstwa zebrały w jej trakcie nawet po kilkaset CV, dużo więcej od zagranicznej konkurencji – wyjaśnia Ewa Kaucz.

W ciągu półtora roku na wsparcie lokalnych firm wydano pół miliona złotych. Teraz tych środków ma być sporo więcej.